Zdjęcie

Sztuka synergii w branży spożywczej, czyli tradycja i nowoczesność

 

Człowiek ma naturalną skłonność do ułatwiania sobie życia. W myśl zasady „potrzeba matką wynalazku” opracowywane są coraz to nowe rozwiązania. Ułatwiają życie konsumentom, a producentom działalność biznesową.   

Naturalną konsekwencją postępu technologicznego jest wypieranie starszych technologii przez nowe rozwiązania. W części branż jest to w pełni pożądane zjawisko. W innych, jak produkcja żywności, warto łączyć tradycyjne metody ze wsparciem oferowanym przez nowoczesne narzędzia. Pozwala to na uzyskanie efektu synergii na poszczególnych etapach łańcucha „od pola do stołu” i tworzenie znakomitych produktów spożywczych. 

Nowoczesne wsparcie tradycji

Żywność, podobnie jak inne produkty, podlega różnym trendom. Swego czasu modne były np. produkty instant, innym razem gotowe, mrożone dania. Jednocześnie sprawdzone metody, oferujące doskonałe walory smakowe, nie tracą na znaczeniu.

Weźmy za przykład olej, który możemy dziś pozyskiwać na wiele sposobów: poprzez proces ekstrakcji chemicznej, metodą mechanicznego tłoczenia na gorąco czy też wyciskania na zimno. W zależności od potrzeb (w przypadku przemysłu są one zazwyczaj zupełnie inne niż u konsumentów), mamy do wyboru różne rozwiązania. Jaki olej preferują Państwo do sałatki? Ja zdecydowanie ten najbardziej tradycyjny, czyli tłoczony na zimno, który jednak niekoniecznie sprawdzi się np. przy produkcji frytek.

Rola nowych technologii w branży spożywczej nie polega na eliminacji sprawdzonych metod. Jednak ze względu na koszty produkcji i rosnące zapotrzebowanie trzeba szukać nowych dróg, sposobów i możliwości. Właśnie tu doskonale sprawdzają się nowoczesne rozwiązania, które można wykorzystać do optymalizacji obsługi procesów związanych np. z zarządzaniem recepturami, cyklem życia produktu, dostawami czy firmowymi aktywami.

W ten sposób połączymy to co najlepsze w tradycyjnej produkcji, z efektywnością i oszczędnościami, które możemy uzyskać korzystając np. z nowoczesnego, chmurowego oprogramowania ERP. Dzięki wsparciu takich technologii jak uczenie maszynowe czy sztuczna inteligencja oferuje ono znacznie większe możliwości analityczne niż kiedykolwiek wcześniej.

Zapomnieć o papierze

Patrząc na produkcję żywności od strony związanych z nią procesów, można wyodrębnić szereg obszarów, w których nowe technologie pomogą zwiększyć efektywność działań, poprawić jakość i bezpieczeństwo żywności czy usprawnić logistykę.

Zacznijmy od najbardziej podstawowej kwestii – papierowej dokumentacji. Jeszcze do niedawna była standardem, dziś uchodzi za rozwiązanie wysoce nieefektywne i odchodzi do lamusa. Mimo to wielu producentów, nawet mając do dyspozycji systemy elektronicznego obiegu dokumentów, korzysta z całego szeregu „papierowych ścieżek”, chociażby przy monitorowaniu zleceń roboczych czy realizacji zamówień.

Takie postępowanie ogranicza sprawność organizacji wpływając na zmniejszenie konkurencyjności producenta. Z drugiej strony powoduje też „zasilosowanie” w tabelach i innych wykazach cennych danych, które mogą być wykorzystane do usprawnienia procesów biznesowych.

Tymczasem, wykorzystanie rozwiązań wspieranych przez sztuczną inteligencję i uczenie maszynowe mogłoby nie tylko pomóc w automatyzacji szeregu „papierowych” procesów, lecz także w analizie i biznesowym wykorzystaniu gromadzonych informacji, usprawniając chociażby proces podejmowania decyzji. Kluczowy w tym aspekcie jest również błyskawiczny dostęp do rzetelnych danych w sytuacji nadzwyczajnej, np. gdy zaistnieje potrzebie wycofania produktu z rynku.

Procesy trzeba doskonalić

Obszarów, w których nowe technologie mogą wesprzeć nawet najbardziej tradycyjnych producentów żywności jest zdecydowanie więcej. Jednym z nich są łańcuchy dostaw. Nawet z pozoru niewielkie zakłócenia mogą tu rodzić poważne konsekwencje. Czasowe wstrzymanie produkcji czy dostaw oznacza zwykle spore straty finansowe. Skala potencjalnych problemów rośnie wraz z wielkością produkcji. Nowoczesne oprogramowanie do zarządzania łańcuchem dostaw, czy platformy ERP wyposażone w moduły SCM (Supply Chain Management), zbierają dane na poszczególnych etapach łańcucha. Tym samym pozwalają śledzić procesy dziejące się w organizacji, na bieżąco kontrolować sytuację w danym zakładzie produkcyjnym, planować zaopatrzenie i dostawy oraz z wyprzedzeniem reagować na wszelkie potencjalne zakłócenia, przyczyniając się do poprawy wyników firmy.

Kolejną kategorią, w której można uzyskać widoczną poprawę efektywności i rezultatów jest wsparcie pracowników. Do dyspozycji firm spożywczych pozostają chociażby roboty współpracujące, czyli „coboty”. Pracując ramię w ramię z człowiekiem, wyręczają ludzi w najcięższych zadaniach, jak przewożenie dużych ładunków. Oczywiście wsparcie można zapewnić nie tylko na hali produkcyjnej.

W skali całej firmy sprawdzi się oprogramowanie do zarządzania kapitałem ludzkim. Pomaga ono w wielu zadaniach związanych z takimi kwestiami, jak rozwój pracowników w miarę zmiany ich ról i obowiązków w miejscu pracy, planowanie optymalnego wykorzystania zasobów do realizacji konkretnych zadań, usprawnianie rekrutacji, ocen pracowniczych czy komunikacji.

Z kolei zarządzanie aktywami i utrzymanie ruchu urządzeń są kluczowe z punktu widzenia ciągłości i jakości produkcji. Przy współczesnych normach produkcyjnych oraz jakości produktów, konserwacja reaktywna, czyli naprawa urządzeń dopiero gdy wiemy, że coś się zepsuło, jest niedopuszczalna.

Producenci żywności mają jednak do dyspozycji potężny oręż, którym jest wspomagana przez inteligentne oprogramowanie konserwacja predykcyjna. Dzięki zastosowaniu odpowiednich algorytmów i uczenia maszynowego do identyfikacji wzorców, pozwala ono wychwycić już pierwsze symptomy potencjalnych awarii i zareagować na nie odpowiednio wcześnie.

(Nie)skończone możliwości

Nowoczesne oprogramowanie wspiera firmy spożywcze także w wielu innych obszarach.  Zarządzanie recepturami, obsługa kontraktacji i umów z producentami, kontrola dat i reklasyfikacja produktów, zarządzanie metodami pakowania, kontrola jakości surowców czy też zapewnienie identyfikacji gotowych wyrobów, to tylko niektóre z nich. Wysokiej klasy pakiety ERP zapewniają kompleksowe wsparcie w zasadzie każdym obszarze związanym z produkcją żywności. W przypadku rozwiązań Infor do wyboru są także narzędzia specjalizowane branżowo, czyli już na etapie projektowania przygotowywane pod kątem specyficznych wymagań danej gałęzi przemysłu.

W ofercie firmy znajduje się, m.in. oprogramowanie do zarządzania aktywami (EAM), cyklem życia produktu (PLM), łańcuchami dostaw (SCM), zasobami ludzkimi (HRM), a nawet dedykowane narzędzia inteligencji biznesowej (Infor Birst).

Wyjątkową propozycję stanowi zwłaszcza Infor CloudSuite Food&Beverages. To nowoczesne, chmurowe rozwiązanie, którego podstawę stanowią flagowe produkty Infor, w tym platformy Infor OS i Birst oraz oprogramowanie ERP Infor M3.

Dzięki zaimplementowanym funkcjonalnościom i predefiniowanym najlepszym praktykom z obszarów produkcji i bezpieczeństwa żywności, narzędzie pozwala firmom szybciej osiągać wyniki. Wspiera też realizację stale rosnących wymagań w zakresie przejrzystości, identyfikowalności i bezpieczeństwa żywności. Korzystają z niego wiodący producenci żywności, w tym także ekologicznej i pochodzącej ze zrównoważonych upraw, na świecie.  Dowiedz się więcej: CloudSuite Food and Beverage | Oprogramowanie ERP w chmurze | Infor

W obszarze zintegrowanych systemów wspomagających zarządzanie pracuje od 2007 roku. Posiada doświadczenie zarówno we wsparciu dużych, międzynarodowych korporacji, jak i mniejszych firm, w szczególności planujących ekspansję międzynarodową. Z wykształcenia jest inżynierem Informatyki i Ekonometrii. Prywatnie zagorzały fan sportów motorowych.

Jacek Punda

Senior Account Manager, INFOR

Komentarze (0)

Napisz komentarz

Nie ma tutaj jeszcze żadnego komentarza, bądź pierwszy!

Napisz komentarz
Dodaj komentarz

Przeczytaj również:

Analityka w kadrach i płacach. Jak zamienić dane pracownicze w decyzje biznesowe?

Dobrze poukładana analityka kadrowo-płacowa potrafi odpowiedzieć nie tylko na pytanie, ile kosztuje zatrudnienie, ale też: gdzie dokładnie rosną koszty osobowe, które działy „ciągną” najwięcej nadgodzin, gdzie pojawia się ryzyko luki płacowej albo rosnącej rotacji. Większość danych potrzebnych do takich analiz już masz – w systemie kadrowo-płacowym. Z tego poradnika dowiesz się, jak zacząć z nich korzystać i na czym tak naprawdę polega analityka w kadrach i płacach. Co warto analizować w kadrach i płacach – główne obszary analityki kadrowo-płacowej Dane kadrowo-płacowe to jedno z najważniejszych źródeł informacji w firmie, bo na ich podstawie możesz ocenić m.in. strukturę kosztów wynagrodzeń, rotacji pracowników, jakość planowania czasu pracy. I choć katalog możliwych analiz jest szeroki i zawsze zależy od specyfiki firmy, w większości organizacji szczególnie przydaje się analityka w następujących obszarach: Struktura zatrudnienia Struktura zatrudnienia to dość skomplikowany układ, uwzględniający informacje o wieku pracowników, ich stażu pracy, formie zatrudnienia, stanowiskach, etatach, trybie pracy (zdalna/stacjonarna/hybrydowa) i poziomie wynagrodzeń. Wszystkie te dane razem pokazują, jak naprawdę wygląda organizacja „od środka”. Dobrze poukładane dane pozwalają stworzyć coś w rodzaju „ludzkiej mapy cieplnej”: widzisz, gdzie masz zdrowe, zrównoważone zespoły, a gdzie kumulują się ryzyka – np. luka kompetencyjna albo przyszłe odejścia. Co warto tu analizować? Wiek + staż + dział/stanowisko – połączenie tych trzech wymiarów pokaże, gdzie za chwilę możesz mieć falę odejść emerytalnych, a gdzie „zabetonowane” zespoły z bardzo długim stażem i niską rotacją (sygnał możliwej stagnacji kompetencyjnej). Forma zatrudnienia (UoP, zlecenie, B2B) + etat – pozwala policzyć, w których obszarach firma opiera się na „łatwo ruchomych” zasobach, a gdzie rdzeń biznesu stoi na jednej, konkretnej grupie pracowników. To bezcenne przy planowaniu zmian organizacyjnych, podwyżek czy benefitów. Struktura wg przełożonych – jeżeli w jednym zespole dominuje krótki staż, wysokie odejścia i niski udział pełnych etatów, a w innym – długoletni pracownicy, pełne etaty i niska rotacja, to masz bardzo konkretną wskazówkę, gdzie przyjrzeć się stylowi zarządzania, kulturze i procesom wdrożenia. Z punktu widzenia biznesu takie analizy pomagają podejmować ważne decyzje: przy budżetowaniu możesz pokazać zarządowi, które zespoły wymagają inwestycji w sukcesję i rozwój, bo za 2–3 lata zabraknie tam doświadczonych liderów; przy planowaniu rekrutacji – zamiast szukać ludzi „na już”, możesz zawczasu wskazać obszary, gdzie średni staż się skraca, a rotacja rośnie, więc ryzyko wakatów jest największe; przy projektowaniu polityki wynagrodzeń i benefitów – widzisz, które segmenty (np. młodzi specjaliści w hybrydzie vs długoletni pracownicy stacjonarni) reagują na jakie bodźce, zamiast robić „jedno podwyżkowe rozporządzenie” dla wszystkich. Dobrze opisana struktura zatrudnienia to więc nie raport „dla zaspokojenia ciekawości”, tylko podstawa do rozmów o strategii HR, budżecie i ryzykach biznesowych – z konkretnymi liczbami, a nie tylko z ogólnym poczuciem, że „coś się dzieje w zespołach”. Wynagrodzenia i koszty pracy Wynagrodzenie pracownika to dla pracodawcy cały pakiet kosztów: premie, dodatki, benefity, nadgodziny czy składki. Dopiero spojrzenie na pełny koszt pracownika i godziny pracy pokazuje, ile naprawdę kosztuje nas utrzymanie zespołu – i dlaczego w jednym dziale ta sama liczba etatów generuje dużo wyższe koszty niż w innym. Co warto tu analizować? Strukturę wynagrodzeń – podział na podstawę, premie, dodatki, benefity. Dzięki temu widzisz, czy masz faktycznie elastyczny system wynagradzania, czy tak naprawdę większość kosztów to „sztywne” elementy, których nie da się szybko skorygować przy spadku przychodów. Koszt rzeczywistej godziny pracy – liczony nie tylko od stawki zasadniczej, ale z uwzględnieniem premii, dodatków, nadgodzin i narzutów. Tu wychodzi, czy opłaca Ci się udzielać nadgodziny, czy taniej będzie zatrudnić dodatkową osobę albo inaczej ułożyć proces. Koszty wynagrodzeń w podziale na MPK/projekty/zlecenia – pozwalają zobaczyć, które linie biznesowe są naprawdę dochodowe, a gdzie marża topnieje przez koszt pracy, choć na poziomie przychodu wszystko wygląda dobrze. Spójność wynagrodzeń (równość płac), czyli porównanie stawek na równorzędnych stanowiskach, z podziałem na płeć, dział, lokalizację. To nie tylko temat wizerunkowy – nierówności płacowe potrafią generować rotację, konflikty i ryzyko prawne. Z punktu widzenia biznesu takie analizy pomagają m.in.: budżetować wynagrodzenia świadomie – możesz policzyć, o ile wzrośnie fundusz płac przy podwyżkach np. tylko w wybranych grupach (produkcja, IT, sprzedaż), zamiast wrzucać wszystkie podwyżki do jednego „worka”. decydować o modelu pracy – gdy widzisz, że konkretny projekt generuje ponadprzeciętny koszt roboczogodziny, możesz renegocjować stawki z klientem albo zmienić skład zespołu. projektować systemy wynagrodzeń – jeśli udział premii w całości kosztu jest wysoki, a jednocześnie wyniki czy retencja się nie poprawiają, masz twardy argument, że system wymaga zmiany. budować argumenty do rozmów z zarządem na temat rotacji, absencji czy wyników. Czas pracy, nadgodziny, grafiki Analityka czasu pracy, nadgodzin i grafików może Ci pokazać, czy naprawdę potrzebujesz więcej ludzi czy może innego ułożenia pracy. Być może okaże się, że zadania są źle rozłożone w czasie albo proces jest zbyt wrażliwy na nieobecności. Co warto analizować? Nadgodziny wg działów/projektów/przełożonych – takie badanie pozwala zobaczyć, czy nadgodziny wynikają z potrzeb biznesowych, czy z konkretnego stylu zarządzania w danym zespole. Powtarzające się wzorce spóźnień i wcześniejszych wyjść, które na poziomie jednostek mogą wyglądać jak drobne odstępstwa, ale w skali działu pokazują, że grafik nie przystaje do faktycznego rytmu pracy. Z punktu widzenia biznesu takie analizy pomagają m.in.: przeorganizować proces zamiast tylko dokładać ludzi – jeśli widzisz, że nadgodziny kumulują się zawsze w tych samych dniach i godzinach, możesz zmienić godziny pracy, kolejność zadań czy zasady zastępstw, zamiast automatycznie powiększać stan zatrudnienia. zmniejszyć ryzyko wypalenia i rotacji w najważniejszych zespołach – twarde dane o pracy w nocy, w weekendy i święta dają argumenty do rozmów o zmianie obciążenia, dodatkach czy rotacji zadań, zanim ludzie zaczną odchodzić. urealnić wyceny projektów i usług – znając faktyczny czas pracy nad danym typem zlecenia (łącznie z nadgodzinami), możesz inaczej negocjować stawki z klientami i przestać „dopłacać” do najbardziej pracochłonnych kontraktów. odpowiednio reagować na potrzeby szkoleniowe grona kierowniczego – możliwe, że w trakcie analizy zauważysz, że tylko pewne zespoły „produkują” nadgodziny. Dzięki szybkiemu zauważeniu tematu, możesz zaproponować wybranym kierownikom szkolenie (nawet wewnętrzne) z poprawnego planowania i ewidencjonowania czasu pracy. Zwłaszcza jeśli firma rośnie lub kierownicy rotują, nadgodziny mogą wynikać  właśnie z błędnego planowania i takie szkolenie pomoże szybko zredukować koszty. Absencje, rotacja, fluktuacja i odejścia Absencje i rotacja to wskaźniki, które mogą wiele powiedzieć o kondycji organizacji – ale dopiero wtedy, gdy policzysz jaka jest ich skala oraz jakich działów w strukturze dotyczą. Ich zestawienie pozwala zobaczyć, czy masz do czynienia z normalnym „szumem” w organizacji, czy z pierwszymi poważniejszymi ogniskami problemów – przeciążeniem, słabą organizacją pracy albo napięciami w zespole. Co warto tu analizować? Wskaźniki odejść i przyjęć wg działów, stanowisk i lokalizacji, które pokażą, gdzie fluktuacja jest normą (np. prace sezonowe), a gdzie sygnałem kłopotów (wysoka rotacja w kluczowym dziale operacyjnym czy wśród specjalistów). Staż w momencie odejścia – jeśli wielu ludzi odchodzi między 6. a 12. miesiącem pracy, to problem jest raczej w rekrutacji, onboardingu lub realiach pracy niż w samych wynagrodzeniach. Koszt rotacji – połączenie danych o wynagrodzeniach, czasie wdrożenia i kosztach rekrutacji pozwala policzyć, ile naprawdę kosztuje Cię utrata jednej osoby na danym stanowisku. Czasem okazuje się, że taniej jest podnieść pensję o 500 zł, niż co kilka miesięcy finansować kolejną rekrutację. L4 wg działów, zespołów i przełożonych – jeśli w jednym dziale poziom absencji chorobowej jest dwukrotnie wyższy niż w pozostałych, to sygnał, że warto przyjrzeć się bliżej organizacji pracy, obciążeniu i stylowi zarządzania. Z punktu widzenia biznesu takie analizy pomagają m.in.: świadomie planować rekrutacje i obsadę w krytycznych okresach – wiesz, gdzie rotacja i absencja jest największa i możesz z wyprzedzeniem zabezpieczyć etaty, podejmować decyzje o podwyżkach i zmianach warunków tam, gdzie koszt odejść (nie tylko pod względem finansowym, ale także kompetencyjnym) jest najwyższy, oceniać skuteczność menedżerów i procesów HR (rekrutacji, onboardingu, szkoleń) na podstawie konkretów, które można wykorzystać do planowania przyszłych zadań działu HR, w tym dotyczących EB (wizerunku pracodawcy) lepiej uzasadniać inwestycje w retencję – pokazując zarządowi twarde liczby: ile kosztuje utrata ludzi i ile można zyskać, jeśli rotacja spadnie choćby o kilka punktów procentowych. Jak podejść do analityki kadrowo-płacowej? Analityka w kadrach i płacach to nie przygotowywane doraźnie raporty, tylko powtarzalny proces: od pytania biznesowego, przez dane, aż po decyzję. Żeby wyniki były wiarygodne, potrzebujesz spójnych danych w jednym systemie, a nie dziesięciu arkuszy Excela. Zdefiniuj pytania biznesowe Zacznij od tego, po co robisz analizę: „ile kosztuje nas nadgodzina vs nowy etat?”, „o ile możemy podnieść płace w tym dziale?”, „gdzie rotacja jest dla nas najdroższa?”. Dobrze postawione pytanie od razu zawęża dane, których potrzebujesz. Wybierz wskaźniki i przekroje Do każdego pytania dobierz konkretne KPI (np. koszt godziny pracy, poziom absencji, rotacja, średnie wynagrodzenie) oraz przekroje: dział, MPK, projekt, przełożony, staż. Dzięki temu zobaczysz, jak wygląda sytuacja w konkretnym miejscu w organizacji, a nie tylko „firmowa średnia”. Uporządkuj dane w systemie kadrowo-płacowym Bez porządku w słownikach (działy, MPK, projekty, stanowiska), kodach absencji i składnikach płacowych żadna analityka nie będzie wiarygodna. To etap, który robisz raz porządnie, a potem tylko pilnujesz, żeby nowe dane były wprowadzane spójnie. Przekuj liczby na decyzje Na koniec zawsze zadaj sobie pytanie: „co zmieniamy po tej analizie?”. Czy korektę robisz w budżecie (podwyżki, nadgodziny), w zatrudnieniu (nowe etaty vs outsourcing), w organizacji pracy (grafiki), czy w polityce wynagrodzeń (widełki, premie). Ważne: Aby analityka była wiarygodna, dane muszą być spójne. Tutaj kluczową rolę gra jeden zintegrowany system, a nie rozsypane arkusze. Jak program kadrowy wspiera analitykę w kadrach i płacach? Nowoczesny program kadrowo-płacowy, taki jak Symfonia R2Płatnik to cenna baza informacji o pracownikach, czasie pracy i kosztach zatrudnienia. Nic więc dziwnego, że tego typu rozwiązania coraz częściej wyposaża się w moduły analityczne, które pozwalają przekształcić surowe i niepowiązane ze sobą dane w konkretne zestawienia i wskaźniki biznesowe. Sam program Symfonia R2Płatik udostępnia ponad 70 predefiniowanych raportów obejmujących dane kadrowo-płacowe – a w tym m.in.: zestawienia: kosztów wynagrodzeń, absencji, stażu pracy, dochodów według działów i stanowisk, wskaźniki absencji i rotacji. Użytkownik systemu może również budować własne raporty w oparciu o kreatory i zapytania SQL – np. raport rezerw urlopowych do budżetu, raport zgodności z dyrektywą o równości wynagrodzeń kobiet i mężczyzn, czy szczegółowe alokacje czasu pracy na projekty i MPK. Przydatną funkcją jest również możliwość tworzenia raportów, w których koszt etatu (wraz z premiami, dodatkami, nadgodzinami) jest przypisany do wybranych jednostek kosztowych – np. projektu, linii biznesowej czy klienta. Dzięki temu wiadomo, które obszary są rentowne, a gdzie marża „znika” w kosztach pracy. Program pozwala także policzyć rzeczywisty koszt godziny pracy – z uwzględnieniem premii, dodatków, nadgodzin i wszystkich narzutów – w podziale na stanowiska, działy czy konkretne osoby.  Do tego dochodzi wbudowany kalkulator płacowy, który szybko przelicza wynagrodzenie netto-brutto wraz z pełnym kosztem pracodawcy. W efekcie możesz bardzo konkretnie odpowiedzieć na pytania, ile kosztuje godzina pracy w danym dziale albo jak zmieni się koszt pracodawcy przy proponowanej podwyżce. Symfonia R2Płatnik to program do kadr i płac, który udostępnia także zestawienia do planowania i analizy płac. Dzięki temu możesz zobaczyć, jakim „marginesem” dysponujesz i gdzie podwyżki będą mieć największy sens biznesowy (np. w działach o najwyższym koszcie rotacji). Program obsługuje różne systemy czasu pracy i integruje się z systemami RCP oraz tachografami, więc za jego pomocą możesz łatwo porównać nominalny i faktyczny czas pracy, kontrolować godziny do odpracowania i rozliczać czas pracy na poszczególne zlecenia czy projekty. Jeśli potrzebujesz bardziej rozbudowanych analiz (np. w Power BI), zestawienia możesz wyeksportować do Excela lub innych systemów i dalej je obrabiać, łączyć z danymi sprzedażowymi czy produkcyjnymi.
Analityka w kadrach i płacach. Jak zamienić dane pracownicze w decyzje biznesowe
Logo firmy Symfonia
zweryfikowano

5/5(1 głosy)

Symfonia

Innowacyjne ERP dla biznesu


Symfonia
Mazowieckie
1000 osób
Zobacz profil
Branża
Biura rachunkowe, Budownicza, eCommerce, Produkcyjna, Sektor publiczny, Transportowa, Usługi
Opis
Symfonia to polski producent oprogramowania, jeden z największych dostawców systemów ERP dla firm z sektora MŚP. Symfonia specjalizuje się w tworzeniu programów i aplikacji, w tym chmurowych, przeznaczonych do obsługi i automatyzacji finansów....
rozwiń