
Wyobraź sobie firmę produkującą parapety cięte na wymiar, która postanowiła zbudować w swoim sklepie internetowym konfigurator pozwalający klientowi samodzielnie dobrać długość, materiał i wykończenie produktu. Strukturę takiego konfiguratora, a więc same miejsca wyboru oraz przypisane do nich towary, udało się przygotować w rozmowie z asystentem AI, bez konieczności wchodzenia w panel administracyjny sklepu. Na liście zadań do wykonania ręcznie zostało jednak coś, co z pozoru wydawało się drobnostką, a mianowicie parametry samej długości: od ilu do ilu metrów klient może wybierać, z jakim skokiem, jaka wartość ma być podpowiedziana jako domyślna. Powód był prosty i, jak się później okazało, tymczasowy – nie istniało jeszcze narzędzie, które pozwalałoby ustawić te parametry poprzez rozmowę z AI, więc trzeba było wykonać ten krok tak, jak wykonywano go od lat, czyli ręcznie. Ta historia jest dobrym punktem wyjścia do drugiego artykułu z naszej serii o MCP w e-commerce, ponieważ pokazuje coś istotnego – wdrażanie MCP w konkretnym systemie nie jest jednorazowym wydarzeniem, lecz procesem, w którym kolejne obszary sklepu stopniowo stają się dostępne dla asystenta AI. To, czego jeszcze wczoraj nie dało się zrobić w rozmowie, dziś już się da – i właśnie ten proces chcemy Ci dzisiaj pokazać na najbardziej wymagającym przykładzie, jakim jest konfigurator produktu. Cztery pojęcia, które warto znać, by rozmawiać o MCP Zanim przejdziemy do tego, jak wygląda budowa konfiguratora w rozmowie z AI, warto poświęcić chwilę na cztery pojęcia, bez których trudno zrozumieć, co właściwie dzieje się pod maską takiego produktu. Nie są to pojęcia skomplikowane, ale bywają mylone nawet wewnątrz firm zajmujących się e-commerce, a każda taka pomyłka potrafi później kosztować godzinę niepotrzebnej dyskusji na spotkaniu. Pierwszym pojęciem jest towar konfigurowalny, czyli produkt, który sam w sobie się nie sprzedaje, lecz stanowi ramę, w którą klient wkłada swoje wybory. Można o nim myśleć jak o pustym formularzu zamówienia, który dopiero wypełniony konkretnymi decyzjami klienta staje się gotowym produktem trafiającym do koszyka. Drugim pojęciem jest pojedyncze miejsce wyboru w takim konfiguratorze, a więc na przykład „długość”, „kolor” czy „dodatkowe wyposażenie”. Każde takie miejsce ma swoją nazwę, swoją kolejność w ścieżce zakupowej oraz zestaw reguł określających, czy klient musi go wypełnić, czy może je pominąć, i czy wybór w tym miejscu wpływa na ostateczną cenę. Trzecim pojęciem jest sposób, w jaki dane miejsce wyboru jest wypełniane, a tutaj mamy do czynienia z dwiema zasadniczo różnymi sytuacjami. W pierwszej klient wybiera gotowy towar z listy, na przykład konkretny model uchwytu czy zawiasu. W drugiej klient nie wybiera niczego z listy, lecz wpisuje albo wskazuje wartość, na przykład dokładną długość w metrach czy wybrany kolor z palety. Rozróżnienie tych dwóch sytuacji już na etapie planowania produktu jest jedną z decyzji, które później najtrudniej cofnąć, gdyby okazało się, że wybrano niewłaściwe podejście. Czwartym i ostatnim pojęciem są parametry poszczególnych miejsc wyboru, a więc konkretne liczby i ustawienia, takie jak minimalna i maksymalna długość, skok, czyli najmniejsza jednostka, o jaką można zmienić wartość, czy jednostka miary. Część z tych parametrów ustawia administrator sklepu, definiując reguły gry, a część wypełnia dopiero klient na stronie produktu, dokonując swojego wyboru w ramach tych reguł. Warto zapamiętać jedną konsekwencję płynącą z tych czterech pojęć, ponieważ ma ona bezpośrednie przełożenie na to, co MCP potrafi dzisiaj zrobić, a czego jeszcze nie – w sytuacji, w której klient wpisuje albo wskazuje wartość zamiast wybierać towar z listy, cała treść danego miejsca wyboru mieści się właśnie w tych parametrach. Samo miejsce wyboru, bez wypełnionych parametrów, jest praktycznie puste, nie niesie żadnej informacji poza samym swoim istnieniem. Dlatego narzędzie, które pozwala jedynie tworzyć takie miejsca wyboru, ale nie pozwala ustawiać ich parametrów przez AI, w praktyce rozwiązuje tylko połowę problemu, z jakim mierzy się firma budująca konfigurator. Sześć wzorców konfiguratora, które pokrywają niemal cały rynek Jedną z bardziej użytecznych obserwacji, jakie można wynieść z pracy nad wieloma różnymi konfiguratorami w wielu różnych branżach, jest to, że niemal wszystkie realne przypadki dają się sprowadzić do sześciu powtarzających się wzorców. Rozpoznanie, z którym wzorcem ma się do czynienia już na pierwszym spotkaniu z klientem, potrafi skrócić wycenę projektu z tygodnia analizy do jednej rozmowy telefonicznej, ponieważ znajomość wzorca od razu podpowiada, ile pracy i jakiego rodzaju będzie wymagało wdrożenie. Pierwszy wzorzec to cięcie na wymiar, znane doskonale z branży produkującej parapety, blaty, płyty czy tkaniny sprzedawane na metry. Klient podaje wymiar mieszczący się w dopuszczalnym zakresie, a cena wylicza się z metra bieżącego lub kwadratowego. Drugi wzorzec to zestaw modułowy, typowy dla mebli, regałów, szaf czy zestawów narzędziowych. Produkt składa się z korpusu oraz wymiennych modułów, przy czym każdy moduł oferuje własną listę dopuszczalnych opcji, a część z nich jest opcjonalna. Cena sumuje się z poszczególnych wybranych elementów, a kolejność, w jakiej klient podejmuje decyzje, bywa równie ważna jak same opcje, ponieważ decyduje o tym, jak naturalnie przebiega rozmowa sprzedażowa na stronie produktu. Trzeci wzorzec to personalizacja i nadruk, obecne w sprzedaży kubków, koszulek, grawerowanych przedmiotów, opakowań czy zaproszeń. Klient wpisuje własny tekst, wybiera czcionkę i kolor, a niekiedy wgrywa własne zdjęcie. W tym wzorcu szczególnie istotne stają się ograniczenia techniczne, takie jak maksymalna liczba znaków czy dopuszczalny rozmiar przesyłanego pliku, ponieważ ich brak prowadzi prosto do reklamacji. Czwarty wzorzec to kreator wieloetapowy, spotykany tam, gdzie klient potrzebuje raczej doradztwa niż prostego wyboru z listy, na przykład przy konfiguracji instalacji technicznej czy dobieraniu zestawu produktów pod konkretne pomieszczenie. Klient przechodzi przez kolejne kroki pytań, a odpowiedź udzielona na jednym etapie zawęża opcje dostępne na kolejnym, aż do finalnego podsumowania i wyceny. Warto wiedzieć, że jest to zarazem najkosztowniejszy w utrzymaniu z sześciu wzorców, ponieważ każda zmiana oferty potrafi dotknąć jednocześnie kilku kroków naraz. Piąty wzorzec to konfigurator z podglądem wizualnym, obecny przy sprzedaży mebli tapicerowanych, drzwi, stolarki czy innych produktów, w których wybór klienta wpływa na widoczny na ekranie render. W tym wzorcu parametry opisują nie tylko cechy produktu, ale również jego geometrię – pozycję, skalę i obrót elementu widocznego na wizualizacji. Szósty i ostatni wzorzec to zestaw promocyjny, a więc pakiety, komplety czy oferty typu „kup razem taniej”. Jest to najprostszy z sześciu wzorców, ponieważ sprowadza się do kilku gotowych opcji z ustaloną z góry regułą cenową na całości, dzięki czemu klient rozumie go niemal natychmiast, bez żadnego dodatkowego wyjaśnienia. Praktyczna wartość tego podziału ujawnia się najpełniej w rozmowie handlowej. Zamiast pytać klienta o listę technicznych funkcji, wystarczy zapytać, czy klient podaje wymiar, składa produkt z modułów, personalizuje go, przechodzi ścieżkę pytań, czy ogląda podgląd wizualny. Odpowiedź od razu wskazuje właściwy wzorzec, wzorzec wskazuje niezbędne miejsca wyboru, a te z kolei przekładają się na realną pracochłonność wdrożenia. Jedno zdanie, cztery operacje – MCP w akcji Najlepszym sposobem na zrozumienie, jak MCP realnie zmienia pracę nad konfiguratorem, jest pokazanie, jak wygląda pojedyncze polecenie wypowiedziane do asystenta AI i co dzieje się w tle, zanim asystent odpowie, że zadanie zostało wykonane. Załóżmy, że administrator sklepu chce ustawić parametry długości w komponencie parapetu. Zamiast otwierać panel administracyjny, wchodzić w edycję produktu, odnajdywać właściwe pole i wypełniać je ręcznie, wystarczy jedno zdanie wypowiedziane w naturalnym języku: ustaw zakres długości od 0,1 do 6 metrów, ze skokiem co 0,1 metra i domyślną wartością 6 metrów. Pod tym jednym zdaniem kryją się w rzeczywistości cztery osobne operacje wykonane przez asystenta tzn. ustawienie wartości minimalnej, wartości maksymalnej, skoku oraz wartości domyślnej, a każda z nich kończy się informacją, jaka wartość obowiązywała wcześniej i jaka obowiązuje teraz. Ten detal, czyli pokazywanie wartości sprzed zmiany obok wartości po zmianie, ma znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. To właśnie on sprawia, że administrator nie musi się zastanawiać, czy AI zrozumiało polecenie poprawnie, ponieważ odpowiedź sama, bez dodatkowego pytania, potwierdza dokładny zakres wprowadzonej zmiany. Co więcej, dobrze zaprojektowane narzędzie tego typu radzi sobie także z drobnymi różnicami językowymi, takimi jak zapis liczby z przecinkiem zamiast z kropką dziesiętną, co ma znaczenie w polskojęzycznym środowisku biznesowym, gdzie taki zapis jest naturalny dla człowieka, choć niekoniecznie oczywisty dla systemu informatycznego. Po wprowadzeniu zmian dobrą praktyką jest poproszenie asystenta o ponowny odczyt całej konfiguracji danego miejsca wyboru, aby na własne oczy zobaczyć, że wszystkie wartości rzeczywiście znalazły się tam, gdzie miały się znaleźć. Każda z tych zmian trafia jednocześnie do historii obiektu w systemie, dzięki czemu w każdej chwili można sprawdzić, kto i kiedy dokonał konkretnej modyfikacji, a to jest temat, do którego wrócimy szerzej w trzecim artykule tej serii, poświęconym bezpieczeństwu i kontroli. Czego MCP jeszcze nie potrafi Rzetelność wymaga, aby obok tego, co już działa, równie wyraźnie powiedzieć, czego dany mechanizm jeszcze nie potrafi, a w rozmowach o sztucznej inteligencji ten drugi element bywa pomijany znacznie częściej, niż powinien, co prowadzi później do rozczarowań. Pierwszym ograniczeniem jest sytuacja, w której miejsce wyboru ma dobierać towary automatycznie na podstawie ich cech, takich jak kategoria czy producent, zamiast z gotowej, wcześniej ustalonej listy. Takie dobieranie towarów po cechach wciąż wymaga dziś ręcznej konfiguracji w panelu administracyjnym, ponieważ mechanizm odpowiedzialny za ten sposób wypełniania konfiguratora nie jest jeszcze dostępny dla asystenta AI. Drugim ograniczeniem jest sytuacja, w której jedno miejsce wyboru ma odwoływać się do innego i dziedziczyć po nim listę dostępnych opcji, zamiast mieć własną, niezależną listę. System potrafi poprawnie obsłużyć takie odwołanie, gdy klient przegląda sklep, natomiast asystent AI na razie tego mechanizmu nie rozpoznaje, co oznacza, że tego typu powiązania trzeba na razie ustawiać bezpośrednio w panelu, pracując na tym miejscu wyboru, do którego prowadzi odwołanie. Trzecim, znacznie mniej istotnym ograniczeniem jest obsługa właściwości, które mogą przyjmować jednocześnie wiele wartości. Odczyt takich właściwości działa bez zastrzeżeń, natomiast ich zapis i usuwanie są świadomie zablokowane, ponieważ zapisanie jednej wartości mogłoby przypadkiem skasować wszystkie pozostałe, a to jest przykład sytuacji, w której lepsza jest jasna odmowa wykonania operacji niż ryzyko cichej utraty danych. Warto też pamiętać o ograniczeniach dotyczących całej tej klasy rozwiązań, niezależnie od konkretnego systemu. Asystent AI nie zna intencji biznesowej stojącej za danym produktem; potrafi zbudować konfigurator zgodnie z opisem, ale nie oceni, czy tak zaprojektowany produkt rzeczywiście sprzeda się lepiej niż poprzednia wersja. Decyzja o tym, jaki zakres długości zaproponować klientom albo które warianty pokazać na pierwszym miejscu, zawsze pozostaje po stronie człowieka znającego rynek i klientów. Warto również wiedzieć, że jakość pracy asystenta zależy bezpośrednio od jakości danych już zgromadzonych w systemie. Sklep z niespójnie nazwanymi produktami i pustymi kategoriami dostanie od AI dokładnie to samo, co dostałby od nowego pracownika pierwszego dnia pracy, czyli serię pytań i sygnałów o brakujących informacjach. Trudna historia, która buduje zaufanie W pracy nad każdym nowym mechanizmem prędzej czy później pojawia się moment, w którym coś nie działa tak, jak powinno, i to właśnie ten moment najlepiej pokazuje, czy dany dostawca technologii jest gotowy na współpracę z wymagającym klientem biznesowym. Podczas wdrażania jednego z konfiguratorów zdarzyła się sytuacja, w której odczyt parametrów danego miejsca wyboru zwracał informację, że żadna wartość nie została jeszcze ustawiona, mimo że w rzeczywistości baza danych zawierała już poprawnie zapisane wartości. Przyczyna okazała się dość subtelna – mechanizm odpowiedzialny za odczyt w pewnym momencie pytał o dane przypisane do niewłaściwego elementu struktury, co samo w sobie nie powinno wywołać żadnego widocznego błędu, a jednak przez zbieg kilku okoliczności technicznych doprowadziło do sytuacji, w której system zamiast zgłosić problem, po cichu zwracał pustą odpowiedź. Dlaczego warto opowiadać tę historię otwarcie, zamiast ją przemilczeć? Ponieważ pokazuje ona coś znacznie ważniejszego niż sam fakt wystąpienia usterki, a mianowicie sposób, w jaki dojrzały proces radzi sobie z takimi sytuacjami. Rozbieżność została wykryta w ramach standardowego testowania, opisana wraz z dowodem na to, na czym dokładnie polegał problem, a poprawka trafiła do systemu razem z dodatkowym testem, który od tej pory pilnuje, aby ten sam błąd nie powrócił niezauważony. Klient biznesowy, który rozważa wdrożenie technologii na wiele lat, nie pyta zwykle o to, czy dostawca gwarantuje całkowity brak błędów, ponieważ taka gwarancja nigdy nie byłaby wiarygodna – pyta raczej o to, co dzieje się w momencie, gdy błąd faktycznie się pojawi. Ta historia jest właśnie odpowiedzią na to drugie, znacznie trudniejsze pytanie, i jest to odpowiedź lepsza niż jakiekolwiek zapewnienie, że problemów nie ma. Co MCP w konfiguratorach oznacza dla Ciebie już dziś Jeśli prowadzisz firmę sprzedającą produkty, które klient musi dopasować do własnych potrzeb, czy to poprzez podanie wymiaru, wybór modułów, personalizację, przejście ścieżki pytań, czy obejrzenie podglądu wizualnego, ten artykuł miał pokazać Ci, że budowa takiego konfiguratora przestaje być tygodniowym projektem informatycznym angażującym webmastera na każdym etapie. Staje się rozmową, w której administrator opisuje swoim naturalnym językiem to, co chce uzyskać, a asystent AI wykonuje techniczną część tej pracy, zostawiając człowiekowi to, co w tej pracy najważniejsze, czyli decyzje biznesowe dotyczące zakresu oferty i doświadczenia klienta. Warto jednocześnie pamiętać, że nie jest to mechanizm bezwarunkowy – ma dziś jasno określone granice, a jego jakość zależy od jakości danych już zgromadzonych w systemie. Świadomość tych granic, zamiast osłabiać wartość rozwiązania, czyni rozmowę o nim znacznie bardziej wiarygodną, ponieważ pokazuje, że stoi za nim realne doświadczenie wdrożeniowe, a nie wyłącznie materiał marketingowy. W trzecim, ostatnim artykule tej serii przejdziemy do pytań, które prędzej czy później zada każdy odpowiedzialny decydent: ile to wszystko realnie kosztuje, jakie ryzyko się z tym wiąże i jakie mechanizmy kontroli powinny być standardem, zanim jakikolwiek asystent AI otrzyma prawo do wprowadzania zmian w produkcyjnym sklepie internetowym. Podsumowanie – MCP w konfiguratorze w trzech zdaniach Budowa konfiguratora produktu w rozmowie z AI opiera się na czterech prostych pojęciach, towarze konfigurowalnym, miejscach wyboru, sposobie ich wypełniania i parametrach, a zrozumienie tych pojęć pozwala szybko rozpoznać, ile realnej pracy wymaga dany produkt. Niemal wszystkie konfiguratory spotykane na rynku sprowadzają się do sześciu powtarzających się wzorców, dzięki czemu rozpoznanie wzorca już na pierwszym spotkaniu skraca wycenę projektu z tygodni do minut. MCP ma dziś jasno określone granice, których nie warto ukrywać. Uczciwe mówienie o tym, czego jeszcze nie potrafi, buduje w kliencie biznesowym znacznie więcej zaufania niż obietnica, że technologia potrafi już wszystko.

BłażejŁukomski

Sztuczna inteligencja, automatyzacja, rozwój systemów ERP i coraz większe znaczenie danych – to obszary, które warto uwzględnić, planując technologiczny rozwój firmy na 2027 rok. Samo podążanie za trendami nie gwarantuje jednak przewagi konkurencyjnej. Kluczowe jest określenie, które rozwiązania odpowiadają na rzeczywiste potrzeby przedsiębiorstwa, usprawniają codzienną pracę i wspierają realizację celów biznesowych. Ostatni kwartał to dobry moment, by przyjrzeć się wykorzystywanym systemom, zidentyfikować obszary wymagające zmian i zdecydować, na czym skoncentrować inwestycje w kolejnych miesiącach. Od czego zacząć? AI i agenci AI – to już czas konkretnych zastosowań Sztuczna inteligencja coraz częściej pojawia się w rozmowach o przyszłości biznesu. Jednak zamiast wdrażać ją wyłącznie dlatego, że jest jednym z najgłośniejszych trendów technologicznych, warto zacząć od prostszego pytania: które zadania w firmie można dzięki niej wykonywać szybciej, sprawniej lub z mniejszym ryzykiem błędów? Potencjalne zastosowania obejmują między innymi wyszukiwanie informacji, analizę dokumentów, przygotowywanie zestawień czy wspieranie pracowników w wykonywaniu powtarzalnych czynności. Większe możliwości mogą oferować agenci AI, którzy realizują określone zadania na podstawie wyznaczonych celów i reguł działania. Ich przydatność zależy jednak od konkretnego zastosowania, jakości danych, integracji z systemami oraz zakresu nadzoru człowieka. Co warto sprawdzić przed 2027 rokiem? Czy w firmie zidentyfikowano powtarzalne zadania, których realizacja pochłania dużo czasu? Czy dane i dokumenty są dostępne w formie umożliwiającej ich bezpieczne wykorzystanie? Czy wiadomo, jak kontrolować poprawność wyników generowanych przez AI? Czy potencjalne wdrożenie ma jasno określony cel biznesowy i mierniki efektów? Zamiast rozpoczynać od dużego projektu, warto wybrać konkretny proces, określić oczekiwane rezultaty i sprawdzić, czy zastosowanie AI rzeczywiście przynosi korzyści. ERP w WEB – system dopasowany do sposobu pracy Zmieniające się potrzeby przedsiębiorstw sprawiają, że coraz większego znaczenia nabiera nie tylko zakres funkcji systemu ERP, lecz także sposób, w jaki użytkownicy mogą z niego korzystać. Dostęp do procesów biznesowych przez przeglądarkę może być istotnym kierunkiem rozwoju dla firm, które chcą zwiększyć elastyczność pracy i ułatwić korzystanie z systemu różnym grupom użytkowników. Co warto sprawdzić przed 2027 rokiem? Czy obecny sposób dostępu do ERP odpowiada potrzebom pracowników? Czy korzystanie z systemu jest wygodne dla osób pracujących w różnych lokalizacjach? Czy rozwiązania WEB mogą uprościć wybrane procesy lub ograniczyć bariery w dostępie do informacji? Rozwój systemu ERP warto traktować jako element szerszej strategii cyfryzacji, a nie wyłącznie jako zmianę interfejsu lub technologii dostępu. Dane i Business Intelligence – decyzje oparte na faktach Nawet najbardziej rozbudowany system nie będzie wspierał zarządzania, jeśli dostęp do informacji jest utrudniony, raporty powstają z opóźnieniem, a dane z poszczególnych działów nie dają spójnego obrazu sytuacji firmy. Dlatego jednym z priorytetów na 2027 rok może być rozwój analityki biznesowej i uporządkowanie sposobu wykorzystywania danych. Rozwiązania Business Intelligence (BI) pomagają zestawiać informacje, obserwować wskaźniki i identyfikować zmiany istotne dla podejmowania decyzji. Ich wartość zależy jednak od jakości danych i właściwego doboru analizowanych mierników. Co warto sprawdzić przed 2027 rokiem? Czy zarząd ma dostęp do aktualnych informacji o wynikach firmy? Ile czasu zajmuje przygotowanie najważniejszych raportów? Czy działy korzystają ze spójnych danych i tych samych definicji wskaźników? Czy raporty pomagają podejmować konkretne decyzje, czy jedynie przedstawiają wyniki z przeszłości? Dobrze zaplanowana analityka pozwala przejść od samego gromadzenia danych do ich praktycznego wykorzystania. To również ważny element przygotowania organizacji do bardziej zaawansowanej automatyzacji i wdrażania AI. Produkcja – lepsza kontrola nad procesami i zasobami W przedsiębiorstwach produkcyjnych technologia powinna odpowiadać na konkretne wyzwania operacyjne. Mogą one dotyczyć planowania zleceń, dostępności materiałów, monitorowania realizacji produkcji, kontroli kosztów czy dostępu do aktualnych informacji o przebiegu procesów. W takich warunkach istotne jest nie tylko korzystanie z systemu ERP, ale także sprawdzenie, czy jego funkcjonalności odpowiadają specyfice zakładu. W niektórych przypadkach wystarczy lepsze wykorzystanie już dostępnych możliwości. W innych potrzebne mogą być dodatkowe integracje lub rozwiązania dedykowane, uwzględniające specyficzne wymagania produkcyjne. Co warto sprawdzić przed 2027 rokiem? Czy osoby odpowiedzialne za produkcję mają aktualne informacje o realizacji zleceń? Czy planowanie uwzględnia dostępność materiałów i zasobów? Czy można sprawnie analizować koszty i przyczyny odchyleń? Czy obecny system wspiera rzeczywisty przebieg procesów, czy wymaga wielu ręcznych obejść? Jak przygotować firmę na technologiczne wyzwania 2027 roku? Planowanie rozwoju na kolejny rok warto zacząć od poznania możliwości, które już dziś mogą zmienić sposób funkcjonowania przedsiębiorstwa. Jak wykorzystać AI w codziennej pracy?W jakim kierunku rozwija się ERP?Jak lepiej wykorzystywać dane, usprawniać produkcję i dopasowywać systemy do zmieniających się potrzeb biznesu? Konferencja Comarch ERP XL Showcase 2026 to okazja, by przyjrzeć się tym zagadnieniom z perspektywy praktycznych zastosowań i możliwości rozwoju systemu ERP. Podczas wydarzenia organizowanego przez T2S poznasz nowe kierunki rozwoju rozwiązań, poszukać inspiracji do usprawnienia procesów i zastanowić się, które technologie warto uwzględnić w planach na 2027 rok. Jeśli Twoja firma planuje kolejny etap cyfryzacji, rozwój systemu ERP lub szuka sposobów na lepsze wykorzystanie AI, zarezerwuj czas 17 listopada 2026 roku i dołącz do konferencji online. Sprawdź szczegóły i poznaj program wydarzenia.


Wdrożenie AI w biznesie to skuteczny sposób na optymalizację. Sztuczna inteligencja wcale nie musi redukować zespołów. Może natomiast je odciążyć, przejmując powtarzalne procesy operacyjne i ułatwiając codzienną pracę. Klienci oczekują szybkich odpowiedzi na swoje zapytania. Kolejka zgłoszeń systematycznie rośnie, a czas oczekiwania wydłuża się z minut do kilkunastu godzin. W tym samym czasie specjaliści, zamiast doradzać, ręcznie logują się do różnych systemów, sprawdzają dostępność towarów i przepisują informacje. Ich czas pochłaniają czynności związane z klasyfikacją spraw i przygotowywaniem ofert sprzedażowych, podczas gdy mogliby zabrać się do zadań wymagających podejmowania strategicznych decyzji. Powyższa sytuacja to codzienność wielu firm, która hamuje ich rozwój i obniża zadowolenie klientów. Wdrożenie AI w biznesie może być bezpośrednim rozwiązaniem tych wyzwań. Poznajcie Ideo Flow – platformę agentów AI do automatyzacji procesów operacyjnych. Jak Agent AI odciąża pracowników firmy? W przeciwieństwie do standardowych chatbotów, Ideo Flow nie tylko odpowiada na pytania językiem naturalnym, ale także wykonuje konkretne działania wewnątrz firmowych programów. Dlatego wdrożenie tego systemu umożliwia realne odciążenie helpdesku, jak i zespołu sprzedażowego – szczególnie na etapie ofertowania. W odpowiednio skonfigurowanym procesie Agent samodzielnie: analizuje zapotrzebowanie, łączy się z bazą produktów, pobiera aktualne ceny z ERP, sprawdza stany magazynowe w programie WMS. Następnie generuje gotową ofertę, tworzy lub uzupełnia rekord w CRM oraz przedstawia propozycję odpowiedzi. Zakres automatyzacji zależy od integracji, reguł biznesowych oraz poziomu autonomii ustalonego przez firmę. Kluczowe jest również zastosowanie Ideo Flow w dziale serwisu i obsługi klienta. System odbiera zgłoszenia i rozpoznaje problemy użytkowników, dzięki czemu w przypadku tych prostszych, mało skomplikowanych spraw, jest w stanie niektóre kwestie rozwiązać samodzielnie. Przykładowo, pomagając klientowi z logowaniem do konta, Agentowi AI wystarczy wewnętrzna baza wiedzy. Automatycznie zamyka powtarzalne wątki, dostarczając klientowi najważniejsze informacje. Co ważne, program sprawnie filtruje napływające wiadomości. Duża część spraw może przejąć “na siebie”, ale te trudniejsze, wymagające ludzkiej wiedzy, są przesyłane do ekspertów. Pracownik otrzymuje wówczas gotowy opis problemu, historię kontaktu i sugerowane kroki. Zastosowanie Agenta AI w tym przypadku skraca czas obsługi zapytań do minimum. W efekcie firma dba o satysfakcję Klientów, a zespół może skupić się na strategicznych działaniach. Ideo Flow a dane firmowe – co się z nimi dzieje? Stosowanie sztucznej inteligencji naturalnie rodzi pytania o poufność danych wrażliwych. W przypadku Ideo Flow ten problem jest rozwiązywany u samych podstaw. System może być uruchamiany we własnej infrastrukturze organizacji. To już na wstępie sprawia, że wszystkie połączenia oraz analizowane informacje biznesowe pozostaną wyłącznie w wewnętrznej sieci i nie będą przesyłane na zewnątrz. Do firmy należy decyzja, w jakim modelu Ideo Flow będzie wdrożony. Możliwy jest wybór modeli lokalnych (on-premise), rozwiązań prywatnych utrzymywanych w chmurach (tj. Azure, AWS), a także dostępnych w ramach abonamentu. Pozwala to precyzyjnie dopasować poziom zabezpieczeń do wewnętrznych polityk firmy. FAQ – najczęstsze pytania i odpowiedzi Z jakimi programami łączy się Ideo Flow? Ideo Flow integruje się z programami już funkcjonującymi w firmie, takimi jak ERP, CRM, WMS, MES, bazy danych oraz systemy zamówień. Jednocześnie, warto pamiętać, że platforma nie zastępuje tych programów, lecz łączy je w jeden spójny proces. Dla jakich firm przeznaczone jest to rozwiązanie? Platforma sprawdza się w organizacjach produkcyjnych, a także w firmach, gdzie przepływ informacji wymaga ciągłej wymiany danych między zamówieniami, logistyką czy magazynem. Czy Agent AI samodzielnie podejmuje decyzje? To zależy od konfiguracji systemu. Agent może realizować zadania w pełni autonomicznie lub działać wyłącznie na etapie zbierania danych i przygotowywania rekomendacji, zostawiając ostateczną akceptację człowiekowi.

Ideo

W e-commerce B2B moment złożenia zamówienia nie zawsze jest momentem zapłaty. 47% firm objętych badaniem Tpay „E-commerce B2B. Apetyt na wzrost” oferuje klientom biznesowym przelew z odroczonym terminem płatności. Skoro kontrahent może kupić dziś, a zapłacić później, sklep musi wiedzieć, na jakich warunkach może przyjąć jego kolejne zamówienie. Informacje te nie wynikają z zawartości koszyka – znajdują się w systemie, w którym firma prowadzi rozrachunki z kontrahentami. Sklep B2B, który nie zna rozrachunków i limitu kupieckiego kontrahenta, przyjmuje zamówienia bez sprawdzenia zasad ustalonych przez samą firmę: również od kontrahenta, który przekroczył przyznany mu limit albo ma przeterminowane faktury. Czym zamówienie kontrahenta różni się od zamówienia konsumenta? W sklepie dla konsumentów zakup zwykle kończy się płatnością. Według raportu Tpay „Jak Polacy lubią płacić online” przedpłata jest dominującą formą rozliczeń w polskim e-commerce. W przypadku kontrahenta proces zakupu przebiega inaczej. Kontrahent składa zamówienie w ramach współpracy, której warunki ustalono wcześniej: indywidualny cennik, rabaty, termin płatności, limit kupiecki. Część tych warunków dotyczy ceny, a część zobowiązań, które kontrahent ma już wobec sprzedawcy. Dla sklepu oznacza to, że sam koszyk nie wystarcza do oceny zamówienia. Ta sama kwota może mieścić się w warunkach współpracy z jednym kontrahentem, a u innego przekroczyć przyznany limit. Dlaczego sklep B2B potrzebuje danych o rozrachunkach? Decyzja o przyjęciu kolejnego zamówienia z odroczonym terminem płatności zależy od kilku informacji naraz: jaki limit przyznano kontrahentowi, ile ma nieopłaconych rozrachunków i czy któreś z jego należności są już przeterminowane. Żadnej z nich nie można ustalić na podstawie samej zawartości koszyka. Faktury, terminy płatności i rozrachunki są ewidencjonowane w ERP. Jeśli sklep ma stosować zasady kredytowe firmy, musi korzystać z tych danych. Bez nich może pokazać kontrahentowi aktualną ofertę, ale nie oceni, czy zamówienie mieści się w warunkach współpracy. Jeden zakup krok po kroku: od koszyka do rozliczenia W modelu, w którym sklep B2B korzysta z danych ERP, zakup kontrahenta może przebiegać następująco: Kontrahent loguje się i widzi ofertę na swoich warunkach: ceny z indywidualnego cennika, rabaty, oferty przygotowane dla jego firmy. Dodaje produkty do koszyka. Przy ocenie zamówienia mogą zostać uwzględnione zarówno jego wartość, jak i sytuacja rozliczeniowa kontrahenta – np. wykorzystany limit czy przeterminowane należności. Zależnie od przyjętych zasad sklep przyjmuje zamówienie, ostrzega kupującego o przekroczonym limicie albo blokuje złożenie zamówienia. Przyjęte zamówienie trafia do ERP i dalej do realizacji. Po zakupie kontrahent widzi na swoim koncie faktury, rozrachunki i wykorzystanie limitu, a fakturę może opłacić w sklepie. Decyzja o przyjęciu zamówienia zapada w tym modelu przed jego realizacją, w kroku trzecim, na podstawie danych z ERP. W Wapro B2B mechanizm ten opiera się na integracji z Wapro Mag. Zamówienia ze sklepu trafiają do programu sprzedażowo-magazynowego, a faktury i rozrachunki są integrowane z Wapro Mag. Limit kupiecki obsługuje się według wybranej strategii blokowania, która może uwzględniać wartość nieopłaconych rozrachunków, kwotę limitu i należności przeterminowane. Przy prezentacji salda i przekroczonego limitu sklep uwzględnia też wartość produktów, które kupujący ma aktualnie w koszyku. Po zakupie kontrahent ma w Strefie klienta dostęp do dokumentów sprzedażowych, historii zakupów, rozrachunków i informacji o wykorzystaniu limitu. Faktury są dostępne z załącznikami w formacie PDF i XML oraz z identyfikatorem KSeF i mogą być opłacane bezpośrednio w sklepie. Blokada czy ostrzeżenie? To decyzja o polityce kredytowej Jeśli sklep zna sytuację rozliczeniową kontrahenta, pozostaje kwestia, jak powinien zareagować, gdy zamówienie przekracza ustalone warunki. Możliwe są dwa rozwiązania: zablokować złożenie zamówienia albo je dopuścić i ostrzec kupującego o przekroczonym limicie. W Wapro B2B sprzedawca wybiera jedną z sześciu strategii blokowania, od pełnej blokady po blokadę uruchamianą tylko wtedy, gdy należności przeterminowane przekraczają limit. Zamiast blokady może włączyć tryb ostrzeżenia: kupujący widzi wtedy informację o przekroczeniu limitu i listę faktur przeterminowanych. Konfiguracja odpowiada jednak tylko na pytanie, jak sklep ma zareagować. Pytanie, którą reakcję wybrać, dotyczy polityki kredytowej firmy, a nie ustawień sklepu.– Najczęściej widzimy, że firmy zaczynają od ostrzeżenia, a nie od blokady. Kontrahent widzi, że przekroczył limit i które faktury są po terminie, więc sam może je opłacić i dokończyć zamówienie. Blokadę warto zostawić dla sytuacji, w których należności są już wyraźnie przeterminowane. Sklep ma jedynie stosować te same zasady, którymi kierują się działy sprzedaży i finansów, gdy rozmawiają z klientem przez telefon – mówi Paweł Czerwiński, Asseco Business Solutions. Gdzie kończy się rola sklepu? Sklep stosuje zasady kredytowe, ale ich nie ustala. To firma określa warunki, na jakich chce sprzedawać poszczególnym kontrahentom. System przekłada je następnie na konkretną reakcję w kanale internetowym – na przykład ostrzeżenie albo blokadę zamówienia. Wapro B2B działa w pakiecie z Wapro Mag, więc dane o rozrachunkach pochodzą z programu, w którym firma prowadzi sprzedaż. Własny limit kupiecki nie jest jedyną formą odroczenia płatności. Kupującym firmowym sklep może udostępnić także finansowanie zewnętrzne, na przykład PragmaPay, który pozwala odroczyć płatność za zamówienie albo rozłożyć ją na raty. Metoda jest dostępna dla zamówień w złotych o wartości od 100 zł. Sklep B2B musi znać warunki współpracy z kontrahentem Sklep B2B powinien znać rozrachunki i limit kupiecki kontrahenta, bo od nich zależy, czy kolejne zamówienie mieści się w warunkach współpracy. Bez tych danych kanał internetowy może pokazać ofertę, ale nie zastosuje polityki kredytowej firmy. Z nimi decyzja o przyjęciu zamówienia online opiera się na tych samych informacjach, z których firma korzysta w ERP. Przykładem takiego połączenia jest Wapro B2B zintegrowane z Wapro Mag. Poznaj Platformę biznesową B2B Źródła: Tpay, „E-commerce B2B. Apetyt na wzrost”; Tpay, „Jak Polacy lubią płacić online. Cyfrowa odwaga w e-zakupach”; dokumentacja Wapro B2B i materiały Wapro; komentarz ekspercki Pawła Czerwińskiego, Asseco Business Solutions.
Asseco BS

Współczesne firmy korzystają z wielu narzędzi informatycznych, które wspierają sprzedaż, obsługę zamówień, zarządzanie magazynem i realizację codziennych procesów biznesowych. Wyzwania pojawią się wtedy, gdy poszczególne systemy nie wymieniają między sobą danych. Informacje trzeba przepisywać ręcznie, stany magazynowe nie zawsze są aktualne, a pracownicy tracą czas na weryfikowanie danych w kilku różnych miejscach. Rozwiązaniem jest integracja systemów w firmie, która pozwala usprawnić przepływ informacji, ograniczyć liczbę powtarzalnych czynności i lepiej wykorzystać dane zgromadzone w przedsiębiorstwie. Dzięki odpowiednio dobranym integracjom system ERP może współpracować z narzędziami magazynowymi, platformami sprzedażowymi i innymi rozwiązaniami wykorzystywanymi w codziennej pracy. Jak połączyć systemy w firmie, jakie korzyści daje integracja danych i które rozwiązania warto wziąć pod uwagę? Integracje Comarch ERP – rozwiązania dla magazynu, sprzedaży i e-commerce Nie każda firma potrzebuje tych samych połączeń. Dlatego wybór integracji warto rozpocząć od określenia obszaru, w którym najczęściej pojawiają się problemy z przepływem informacji. Integracje dla magazynu – lepsza kontrola nad towarem Magazyn jest jednym z obszarów, w których aktualność i spójność danych mają szczególne znaczenie. Informacje o dostępności produktów, przyjęciach, wydaniach czy realizowanych zamówieniach wpływają na pracę sprzedaży i terminowość obsługi klientów. W tym obszarze warto zwrócić uwagę na rozwiązania T2S: WMS Integra – rozwiązanie do rozważenia przy integracji systemu ERP z obszarem zarządzania magazynem. Warto sprawdzić, jak może wspierać wymianę danych i organizację procesów magazynowych w danym środowisku. ERP Magazyn – rozwiązanie związane z obszarem magazynowym, które warto uwzględnić przy analizie sposobów usprawnienia przepływu informacji o towarach. Integracje dla sprzedaży – połączenie ERP z kanałami e-commerce Firmy sprzedające w internecie często korzystają z kilku kanałów jednocześnie. Mogą to być własny sklep internetowy, marketplace’y oraz narzędzia do zarządzania sprzedażą wielokanałową. Każdy z tych systemów generuje dane o produktach, zamówieniach i klientach. Integracja ERP z narzędziami sprzedażowymi może ułatwić synchronizację wybranych danych, uporządkować obsługę zamówień i usprawnić współpracę pomiędzy sprzedażą a magazynem. W ofercie T2S warto sprawdzić: ERPSync z Apilo – integrację przeznaczoną dla firm korzystających z Apilo i chcących połączyć obsługę sprzedaży z systemem ERP. ERPSync z Sellasist – rozwiązanie dla przedsiębiorstw wykorzystujących Sellasist w procesach sprzedażowych i obsłudze zamówień. ERPSync Baselinker – integrację dla firm korzystających z BaseLinkera, które chcą usprawnić wymianę danych pomiędzy obsługą sprzedaży a systemem ERP. Integracje dla dokumentów handlowych – sprawniejszy obieg informacji Dokumenty handlowe stanowią ważny element codziennej pracy firmy. Ich przygotowywanie i przekazywanie pomiędzy systemami może zajmować dużo czasu, szczególnie gdy przedsiębiorstwo obsługuje wiele zamówień lub korzysta z różnych narzędzi do sprzedaży i zarządzania towarem. W tym obszarze warto poznać rozwiązanie: CDN WZ-TKA – rozwiązanie związane z dokumentami WZ i procesami, które warto przeanalizować pod kątem usprawnienia obsługi dokumentów w firmie. Przed wdrożeniem warto ustalić, jakie dokumenty mają być obsługiwane, skąd pochodzą dane i w którym systemie powstaje ich wersja źródłowa. Pozwala to uniknąć niejasności i lepiej dopasować integrację do istniejącego obiegu dokumentów. Integracje dla importu danych – uporządkowanie informacji w systemie ERP Dane wykorzystywane w przedsiębiorstwie często pochodzą z różnych źródeł. Mogą obejmować informacje produktowe, dane potrzebne do pracy operacyjnej lub zestawy informacji przekazywane pomiędzy systemami. Ręczny import i aktualizowanie danych zwiększają ryzyko błędów oraz utrudniają zachowanie jednolitego standardu informacji. Dlatego ważnym elementem strategii integracji jest uporządkowanie sposobu przekazywania danych do systemu ERP. W tym kontekście warto sprawdzić ERPImport – rozwiązanie, które można uwzględnić podczas analizy potrzeb związanych z importem danych do środowiska ERP. Integracja systemów jako inwestycja w rozwój firmy Sprawny przepływ informacji to jeden z fundamentów efektywnego zarządzania przedsiębiorstwem. Gdy system ERP współpracuje z narzędziami wykorzystywanymi w magazynie, sprzedaży i obsłudze dokumentów, pracownicy mogą poświęcać mniej czasu na ręczne przenoszenie danych, a więcej na zadania, które wspierają rozwój biznesu. Jeśli chcesz lepiej poznać możliwości integracji systemów i dowiedzieć się, jak podejść do usprawniania przepływu danych w przedsiębiorstwie, zapisz się na konferencję Comarch ERP XL Showcase 2026 organizowaną przez T2S: https://showcase.t2s.pl Podczas konferencji będziemy rozmawiać o integracjach i rozwiązaniach, które pomagają usprawniać procesy biznesowe. To okazja, aby poszerzyć wiedzę i przyjrzeć się możliwościom wykorzystania integracji w praktyce. Porozmawiajmy o integracjach w Twojej firmie Nie masz pewności, które systemy warto połączyć i od czego rozpocząć usprawnianie przepływu danych? Skontaktuj się z zespołem T2S. Wspólnie przyjrzymy się potrzebom Twojej firmy i dostępnym rozwiązaniom, aby znaleźć kierunek integracji dopasowany do wykorzystywanych systemów oraz realizowanych procesów. Skontaktuj się z T2S i sprawdź, jak usprawnić przepływ informacji w swojej firmie.+48 665 868 882 | biuro@t2s.pl


Z tego artykułu dowiesz się, czym różnią się FIFO, LIFO i FEFO, kiedy warto stosować każdą z tych metod i dlaczego w deklaracja „pracujemy na FIFO” nie wystarczy. W wielu magazynach mówi się o FIFO, ale w praktyce pracownicy często pobierają po prostu towar z najbliższej lokalizacji. W efekcie starsze partie zostają na regałach i mogą się przeterminować albo stracić na wartości. To prowadzi do reklamacji, strat i niepotrzebnych kosztów. Dlatego sposób rotacji towaru powinien być dopasowany do rodzaju produktów i wspierany przez odpowiedni system WMS oraz organizację magazynu. FIFO, LIFO i FEFO – co to znaczy? Właściwe zarządzanie zapasami ma duże znaczenie dla sprawnego funkcjonowania magazynu. Jednym z jego ważnych elementów jest ustalenie kolejności, w jakiej towary powinny być wydawane. W zależności od rodzaju produktów i ich właściwości stosuje się między innymi trzy popularne metody FIFO, LIFO oraz FEFO. FIFO (First In, First Out) oznacza zasadę „pierwsze weszło, pierwsze wyszło”. Zgodnie z tą metodą jako pierwszy wydawany jest towar, który został przyjęty do magazynu najwcześniej. FIFO sprawdza się szczególnie w przypadku produktów, które powinny być przechowywane przez określony czas lub gdy ważne jest zachowanie odpowiedniej rotacji zapasów. LIFO (Last In, First Out) to zasada „ostatnie weszło, pierwsze wyszło”. W tym przypadku w pierwszej kolejności pobierany jest towar, który został przyjęty do magazynu jako ostatni. Metoda ta może być stosowana w przypadku wybranych rodzajów produktów i określonych warunków składowania. FEFO (First Expired, First Out) oznacza „pierwsze traci ważność, pierwsze wychodzi”. W tej metodzie najważniejszy jest termin przydatności produktu. Jako pierwszy wydawany jest towar, któremu najszybciej upływa termin ważności, niezależnie od tego, kiedy został przyjęty do magazynu. FEFO jest szczególnie istotne w przypadku produktów spożywczych, farmaceutycznych, kosmetycznych oraz innych towarów z określonym terminem przydatności. Najprościej można zapamiętać te zasady: FIFO – patrzymy na datę przyjęcia i wydajemy najstarszy towar. LIFO – pobieramy towar przyjęty jako ostatni. FEFO – patrzymy na termin ważności i wydajemy produkt, któremu najszybciej się on kończy. Wybór odpowiedniej metody powinien być dopasowany do rodzaju przechowywanego towaru, jego trwałości, warunków magazynowania oraz wymagań klientów. Dobrze dobrana metoda pozwala nie tylko uporządkować pracę magazynu, ale również ograniczyć ryzyko przeterminowania produktów, zmniejszyć straty i usprawnić rotację zapasów. Chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak WMS pomaga zarządzać rotacją zapasów? Zobacz pozostałe artykuły Asiston. FIFO – pierwszy wszedł, pierwszy wychodzi FIFO oznacza, że najpierw wydajemy towar, który najwcześniej trafił do magazynu. Ta metoda sprawdza się wtedy, gdy produkty mogą się starzeć, tracić na wartości albo z czasem stać się mniej atrakcyjne dla klienta. Przykład: Do magazynu elektroniki trafiają kolejne dostawy tego samego modelu urządzenia. Jeśli starsze palety zostaną z tyłu regału, a pracownicy będą pobierać tylko te z przodu to najstarszy towar może długo zalegać w magazynie. FIFO działa najlepiej, gdy magazyn jest odpowiednio zorganizowany. Pomagają w tym np. regały przepływowe, które wymuszają określony kierunek przepływu palet. Warto jednak pamiętać, że najstarsza dostawa nie zawsze oznacza najstarszy towar. Dostawa przyjęta później może zawierać produkty wyprodukowane wcześniej. LIFO – ostatni wszedł, pierwszy wychodzi LIFO oznacza, że jako pierwszy wydajemy towar, który trafił do magazynu jako ostatni. W magazynach LIFO często nie jest świadomą strategią. Wynika po prostu ze sposobu składowania towaru. Przykład: W regale wjezdnym paleta wstawiona jako ostatnia może znajdować się najbliżej miejsca wyjazdu. To właśnie ją najłatwiej pobrać. LIFO może być dobrym rozwiązaniem dla towarów, które nie mają terminu ważności i nie tracą szybko swoich właściwości, np. niektórych materiałów budowlanych, profili stalowych czy kruszyw. Problem pojawia się wtedy, gdy starszy towar pozostaje zbyt długo w magazynie. Dlatego LIFO nie powinno być stosowane tam, gdzie ważna jest świeżość lub termin przydatności produktu. FEFO – pierwszy traci ważność, pierwszy wychodzi FEFO oznacza, że najpierw wydajemy towar, któremu najszybciej kończy się termin ważności. Ta metoda jest szczególnie ważna w magazynach: spożywczych, farmaceutycznych, kosmetycznych, chemicznych, oraz wszędzie tam, gdzie produkty mają określony termin przydatności. Przykład: Magazyn otrzymał dwie dostawy jogurtów. Dostawa z poniedziałku ma termin ważności za 20 dni, a dostawa z wtorku ma termin ważności za 12 dni. Według FIFO najpierw wydana zostałaby dostawa poniedziałkowa. Według FEFO – wtorkowa, ponieważ jej termin ważności kończy się wcześniej. Dlatego w takich magazynach FEFO jest często lepszym rozwiązaniem niż FIFO. FEFO potrzebuje dobrych danych. Żeby FEFO działało poprawnie, system musi wiedzieć, jaki produkt, z jakiej partii i z jakim terminem ważności znajduje się w magazynie. Informacje te mogą być zapisane na etykiecie i odczytywane za pomocą skanera. Pomagają w tym m.in. kody GS1, takie jak GS1-128 czy GS1 DataMatrix. Bez takich danych pracownicy muszą sprawdzać terminy ręcznie. Przy kilku produktach może to działać. Przy setkach lub tysiącach partii łatwo o pomyłkę. Dlatego FEFO bez odpowiedniego systemu WMS jest trudne do skutecznego utrzymania. System może automatycznie wskazywać pracownikowi partię, którą powinien pobrać w pierwszej kolejności. Którą metodę wybrać – porównanie Najważniejsze jest jednak to, że wybór metody to dopiero początek. Żeby rotacja rzeczywiście działała, trzeba połączyć ją z odpowiednim układem magazynu, oznaczeniem towarów i systemem WMS. Sama informacja, że stosujemy FIFO nie sprawi, że magazyn będzie pracował według FIFO. System i organizacja pracy muszą sprawić, żeby pracownik rzeczywiście pobrał właściwą partię. Umów bezpłatną prezentację i zobacz, jak wygląda pobieranie towaru z kontrolą partii na terminalu mobilnym. Fizyczny przepływ a wycena zapasów FIFO i LIFO mogą oznaczać nie tylko sposób wydawania towaru z magazynu, ale też sposób jego wyceny w księgowości. To jednak dwie różne kwestie. Magazyn może na przykład wydawać produkty według FEFO, czyli najpierw te z najkrótszym terminem ważności, a księgowość może stosować inną metodę wyceny. Fizyczny ruch towaru i sposób jego wyceny nie muszą więc być takie same. Warto też pamiętać, że LIFO nie jest dopuszczone przez międzynarodowe standardy rachunkowości, a polskie przepisy również nie wskazują tej metody jako jednej z dopuszczalnych. Dlatego wybór sposobu wyceny warto zawsze skonsultować z działem finansowym lub biegłym rewidentem. Jak stosować wybraną metodę w magazynie? Sama zasada FIFO czy FEFO nie wystarczy. Żeby działała w praktyce, potrzebne są trzy rzeczy: Dobre dane – system musi znać datę przyjęcia, numer partii i termin ważności towaru. Odpowiedni układ magazynu – pracownik musi mieć dostęp do właściwej palety lub produktu. Wskazania systemu – terminal powinien informować pracownika, co i z której lokalizacji ma pobrać. Jeśli któregoś z tych elementów brakuje, zasada rotacji może nie działać. Pracownik może wtedy pobrać towar, do którego ma po prostu najłatwiejszy dostęp. Jak Asiston wspiera rotację zapasów? Asiston rozwija systemy WMS i MES, dlatego na rotację zapasów patrzymy szerzej. Informacje o partii i terminie ważności powinny być wprowadzone raz, a następnie automatycznie przekazywane między systemami. Dzięki integracji ERP-WMS-MES pracownicy nie muszą wpisywać tych samych danych ponownie. Ważne są również odpowiednie terminale, skanery i etykiety. To właśnie one pomagają pracownikom prawidłowo identyfikować towary i realizować zasady FIFO lub FEFO. Nie trzeba od razu zmieniać całego magazynu. Dobrym rozwiązaniem jest rozpoczęcie od jednej strefy lub grupy produktów, sprawdzenie, czy proces działa, a następnie rozszerzenie go na kolejne obszary. Podsumowanie FIFO, LIFO i FEFO odpowiadają na różne potrzeby magazynu. FIFO oznacza wydawanie najstarszego towaru, FEFO – produktu z najbliższym terminem ważności, a LIFO – towaru przyjętego jako ostatni. Kluczowe jest jednak dopasowanie metody do rodzaju produktów i możliwości magazynu. System powinien obsługiwać partie oraz daty, a organizacja magazynu umożliwiać dostęp do właściwego towaru. Odpowiednia rotacja pomaga ograniczyć przeterminowanie, straty i błędy podczas inwentaryzacji. Jeśli chcesz sprawdzić, jak można to zastosować w Twoim magazynie, zapraszamy do rozmowy z ekspertami Asiston.
Asiston

Warto zacząć od pytania, które brzmi niepozornie, ale w praktyce jest jednym z najlepszych testów dojrzałości operacyjnej firmy – ile czasu zajmuje w Twoim e-commerce dodanie nowego wariantu produktu do sklepu internetowego? Dzień, tydzień, a może nikt już nawet nie pamięta, bo odpowiedź zawsze brzmi „trzeba zapytać dział IT”? Jeśli to pytanie wywołało choćby cień westchnienia, ten artykuł powstał z myślą właśnie o Twoim e-commerce, ponieważ odpowiedź na nie zmienia się szybciej, niż większość organizacji zdaje sobie z tego sprawę, a stoi za tym właśnie standard o nazwie MCP. Trzy etapy AI oraz dlaczego MCP to przełom O sztucznej inteligencji mówi się od kilku lat z rosnącą intensywnością, warto jednak zauważyć, że przez cały ten czas AI wykonywało zasadniczo jedną czynność, a mianowicie prowadziło rozmowę, zmieniało się jedynie to, jak dobrze i jak sprawnie tę rozmowę prowadziło. Ten proces daje się jednak opisać znacznie precyzyjniej, jeśli podzielimy go na trzy wyraźne etapy, z których każdy kolejny reprezentuje jakościowo inny poziom użyteczności dla biznesu. Pierwszy etap to moment, w którym AI zaczęło pisać teksty. Model językowy potrafi przygotować opis produktu, treść wiadomości e-mail czy post na social media, co jest niewątpliwie wygodne i realnie oszczędza czas pracy zespołu marketingu czy obsługi klienta. Wynik pracy modelu trafia jednak zawsze najpierw do człowieka, który musi go przeczytać, ewentualnie poprawić, a następnie ręcznie umieścić tam, gdzie docelowo ma się znaleźć; innymi słowy, AI pisze, a człowiek nadal przenosi. Drugi etap to moment, w którym AI zaczęło odpowiadać na pytania dotyczące firmowych danych. Można było zapytać model o coś, co znajduje się w dokumentach albo w bazie danych przedsiębiorstwa, i otrzymać sensowną, trafną odpowiedź, co samo w sobie stanowiło ogromne ułatwienie w porównaniu z ręcznym przeszukiwaniem plików czy systemów. Mimo to w samym systemie wciąż nic się nie zmieniało; model wyłącznie odczytywał informacje i przekazywał je dalej, pozostając w roli analityka, a nie wykonawcy. Trzeci etap, w którym znajdujemy się właśnie teraz, polega na tym, że AI zaczyna wykonywać konkretne działania, a możliwe stało się to właśnie dzięki MCP. Model nie tylko odpowiada, lecz sam wykonuje operacje bezpośrednio w systemie, np. zakłada nowy produkt, zmienia cenę, buduje konfigurator, tworzy zamówienie itp. Wszystko to, co wcześniej wymagało wejścia w panel administracyjny i przeklikania się przez kolejne ekrany, dziś można zrealizować jednym poleceniem wypowiedzianym zwyczajnym, naturalnym językiem. Tę różnicę łatwo zbagatelizować, jeśli poprzestaje się na samej lekturze, dlatego warto unaocznić ją sobie w inny sposób. Jest to moment, w którym z całego procesu znika jego najdroższy i najbardziej podatny na błędy etap, czyli przepisywanie. Kiedy człowiek otrzymuje gotowy tekst albo gotową odpowiedź i musi ją ręcznie wprowadzić do systemu, dzieje się jednocześnie kilka niekorzystnych rzeczy – zajmuje to czas, wymaga pełnego skupienia, a to właśnie w tym miejscu najczęściej rodzą się pomyłki, takie jak literówka w cenie, zapomniana kategoria produktu czy błędnie wpisany zakres wymiarów. Trzeci etap eliminuje ten krok, ponieważ AI nie podaje już człowiekowi gotowca do przepisania, lecz wykonuje operację samodzielnie, od razu w miejscu, w którym powinna zostać wykonana. Czym jest MCP i dlaczego to działa Żeby sztuczna inteligencja mogła wykonywać operacje w konkretnym systemie, na przykład w sklepie internetowym, potrzebny był wspólny język, którym system i asystent AI mogłyby się ze sobą porozumiewać; coś w rodzaju instrukcji obsługi, którą system samodzielnie przekazuje modelowi, opisując, co potrafi zrobić, jakich informacji do tego potrzebuje i co ostatecznie zwróci jako odpowiedź. Ten wspólny język to właśnie MCP, a więc standard, który powstał pod koniec 2024 roku i w bardzo krótkim czasie przyjęły go wszystkie liczące się firmy tworzące modele sztucznej inteligencji, co samo w sobie jest sygnałem, jak istotną lukę wypełnił. Zanim ten standard się pojawił, każde połączenie systemu z asystentem trzeba było budować osobno, niemal jak indywidualną umowę między dwiema stronami, które nie mówią tym samym językiem i wymagają obecności tłumacza po środku. Im więcej systemów i asystentów funkcjonowało w firmie, tym więcej takich osobnych, kosztownych „tłumaczeń” trzeba było stworzyć i później utrzymywać. Dzięki MCP wystarczy natomiast, że system raz opisze, co potrafi zrobić, a każdy asystent, który posługuje się tym samym protokołem, od razu wie, w jaki sposób z tej wiedzy skorzystać, bez konieczności pisania odrębnej integracji dla każdej pojedynczej pary system – asystent. To właśnie ten mechanizm stoi za stwierdzeniem, że sklep internetowy może dziś rozmawiać z AI, i to on stanowi przewagę, którą polski e-commerce dopiero zaczyna dostrzegać i doceniać. Dla właściciela sklepu przekłada się to na jedno konkretne zdanie, warte zapamiętania – Twój sklep można podłączyć do asystenta AI, którego już dziś używasz w codziennej pracy, a on będzie w nim realnie pracował, a nie jedynie o nim opowiadał. MCP w praktyce: przykład, który znasz Najlepiej widać to na przykładzie, który nie ma w sobie nic ze spektakularnej technologii, a mimo to doskonale ilustruje, na czym polega opisywana zmiana. W jednej z firm co miesiąc trzeba było przygotować raport godzin pracy zespołu, czyli zadanie, które w takiej czy innej formie wykonuje niemal każda organizacja zatrudniająca osoby rozliczane z czasu pracy. Wcześniej wyglądało to następująco – raz w miesiącu ktoś wchodził do systemu ewidencji czasu pracy, filtrował wpisy, przenosił dane do arkusza kalkulacyjnego, ręcznie liczył odchylenia od normy, formatował gotowy wynik, a następnie rozsyłał go do zarządu oraz osobno do poszczególnych pracowników. Były to godziny pracy poświęcane co miesiąc na to samo zadanie, przy czym na każdym etapie istniało realne ryzyko drobnej, ale kosztownej pomyłki. Dzisiaj cały ten proces przebiega automatycznie, ósmego dnia każdego miesiąca, bez jakiegokolwiek udziału człowieka system sam pobiera dane, sam wylicza odchylenia, a następnie sam przygotowuje i wysyła dwie odrębne wiadomości – jedną zbiorczą, przeznaczoną dla zarządu, oraz drugą, indywidualną, skierowaną do każdego pracownika z osobna. W tym miejscu pojawia się jednak moment kluczowy dla zrozumienia, na czym polega prawdziwa wartość sztucznej inteligencji, w odróżnieniu od zwykłej automatyzacji, sam algorytm liczący godziny istniał już wcześniej i działał sprawnie bez żadnego udziału AI. Problem polegał na tym, że taka mechaniczna reguła nie potrafi odróżnić sytuacji, w której ktoś rzeczywiście pracował mniej, od sytuacji, w której w danym tygodniu wypadł po prostu długi weekend, dla prostego algorytmu liczącego godziny obie te sytuacje wyglądają identycznie. Dopiero dołożenie sztucznej inteligencji do tego procesu rozwiązało ten problem, ponieważ model samodzielnie sprawdza kalendarz dni wolnych, zanim jeszcze oceni wyniki, i dzięki temu potrafi rozróżnić brak pracy wynikający z urlopu od braku pracy niewynikającego z żadnego oczywistego powodu. Jest to dokładnie ta różnica, która oddziela zwykły czat, potrafiący jedynie udzielać odpowiedzi, od sztucznej inteligencji rozumiejącej kontekst i zdolnej wykonać pracę wymagającą pewnej dozy osądu. Kto odpowiada za bezpieczeństwo MCP w Twoim sklepie Kiedy klient pyta dzisiaj, czy jego sklep da się połączyć z AI, w rzeczywistości pyta jednocześnie o trzy odrębne kwestie, nawet jeśli sam nie potrafi ich tak precyzyjnie nazwać. Po pierwsze, czy AI może czytać dane jego sklepu, sprawdzając stany magazynowe, ceny czy zamówienia. Po drugie, czy AI może te dane realnie zmieniać, zakładając produkty, aktualizując ceny albo budując konfiguratory. Po trzecie wreszcie, czy w razie potrzeby ktoś będzie w stanie udowodnić, kto dokładnie dokonał danej zmiany, czyli czy istnieje wiarygodny ślad pokazujący, że była to konkretna operacja wykonana przez AI, a nie na przykład pomyłka pracownika. Na pierwsze z tych pytań odpowie dziś niemal każda agencja zajmująca się wdrożeniami e-commerce. Na drugie i trzecie jest jednak w stanie odpowiedzieć wyłącznie ten, kto jest właścicielem samego systemu, a więc jego modelu danych i całej warstwy uprawnień, na której zbudowany jest serwer MCP. Żeby bezpiecznie wpuścić AI do sklepu, trzeba bowiem wiedzieć nie tylko, co dany system w ogóle potrafi zrobić, lecz również jak dokładnie zapisuje każdą wprowadzoną zmianę i kto formalnie ma prawo taką zmianę zlecić. To właśnie ta różnica decyduje ostatecznie o tym, czy MCP w sklepie internetowym pozostaje ciekawostką technologiczną, czy staje się pełnoprawnym i bezpiecznym narzędziem codziennej pracy. Co MCP oznacza dla Twojego e-commerce już dziś Jeśli prowadzisz sklep internetowy albo firmę sprzedającą online, ten artykuł miał przekazać Ci jedną, zasadniczą myśl – sztuczna inteligencja przestała być wyłącznie narzędziem do pisania tekstów, a stała się, właśnie dzięki MCP, narzędziem do faktycznego wykonywania pracy operacyjnej. Nie jest to odległa wizja przyszłego roku, lecz proces, który dzieje się już teraz, krok po kroku, w konkretnych, działających systemach. Pytanie, które warto sobie w tym miejscu zadać, nie brzmi już, czy sztuczna inteligencja kiedyś zmieni branżę e-commerce, lecz raczej, które z powtarzalnych i czasochłonnych zadań w Twojej firmie mogłyby już dzisiaj zniknąć z listy rzeczy wykonywanych ręcznie. W kolejnym artykule z tej serii pokażemy dokładnie, jak MCP wygląda w praktyce, krok po kroku, na żywym przykładzie budowy produktu konfigurowalnego, takiego jak parapet cięty na wymiar, prowadzonej w rozmowie z asystentem AI, bez konieczności choćby jednorazowego otwierania panelu administracyjnego. Podsumowanie – MCP w trzech zdaniach Sztuczna inteligencja przeszła drogę od pisania tekstów, przez odpowiadanie na pytania, aż po realne wykonywanie operacji dzięki MCP, a każdy z tych etapów oznacza jakościowo inny poziom wartości dla biznesu. Stało się to możliwe dzięki wspólnemu standardowi, który pozwala systemom i asystentom AI porozumiewać się ze sobą bez konieczności budowania osobnej integracji dla każdej pojedynczej pary. To już nie jest teoria, lecz działający mechanizm, a firmy, które zrozumieją MCP jako pierwsze, zyskają realną przewagę, zanim zdąży to zrobić konkurencja.

BłażejŁukomski

Dostęp do danych magazynowych bez przeglądania raportów i analizowania kolejnych zestawień? Dzięki sztucznej inteligencji wystarczy zadać pytanie systemowi WMS, aby uzyskać potrzebne informacje. Jak takie rozwiązanie działa w praktyce, przekonało się 40 uczestników Warehouse Compass Day „Pogad[AI] ze swoim magazynem”, który odbył się 15 października w biurze Sente we Wrocławiu. Podczas wydarzenia mogli samodzielnie przetestować możliwości rozmowy z systemem Teneum WMS i sprawdzić, jak AI może wspierać codzienne zarządzanie magazynem. WMS, który odpowiada na pytania Hasło wydarzenia nabrało dosłownego znaczenia na warsztacie „AI w Teneum WMS w praktyce”. Uczestnicy pracowali na działającym systemie z Asystentem AI: pytali o wydajność magazynu i szukali sposobu na sprawiedliwe przyznawanie premii magazynierom. Z danych WMS może dziś korzystać nie tylko operator, lecz także właściciel firmy, kierownik magazynu, a nawet handlowiec – przez telefon, w samochodzie lub w dowolnym innym miejscu. „Ważniejsze niż wyniki na ekranie jest doświadczenie pracy z systemem nie poprzez klikanie i pisanie na klawiaturze, ale poprzez zwykłą rozmowę, tak jak z człowiekiem” – podsumował Marcin Smereka, CTO w Sente, który prowadził warsztat. Arkusz to jeszcze nie AI Piotr Susz z Locura Consulting rozpoczął dzień od uporządkowania pojęć. „Sztuczną inteligencją nie jest automatyzowanie arkuszy. AI w magazynie działa wtedy, kiedy rozwiązanie autonomicznie zastępuje pracę człowieka i daje lepsze efekty niż przed wdrożeniem” – tłumaczył. Przykład takiego rozwiązania przedstawił Przemysław Mysiak z Tedmarku. Agent AI, który wspiera obsługę reklamacji, wykrywa kary niesłusznie naliczane przez przewoźników. Firma oszczędza dzięki temu dziesiątki tysięcy złotych miesięcznie. Od promptowania do własnych agentów Piotr Susz przekonywał, że budowanie agentów AI przestało być domeną programistów. Osoba bez umiejętności programowania może nauczyć się korzystać z MCP (ang. Model Context Protocol – standard łączenia AI z zewnętrznymi danymi i narzędziami). i łączyć modele z własnymi danymi. Sam w lutym nie wiedział, czym jest terminal, a w październiku rozwijał kilkanaście aplikacji, które na siebie zarabiają. Podkreślał przy tym, że fundamentem pozostają dane i bezpieczeństwo. Podobne doświadczenia mieli paneliści. Lech Biernat, CEO Olza Logistic, opowiadał o pracowniku, który bez żadnych kursów po czterech–pięciu miesiącach prowadzi w firmie zaawansowane prace programistyczne. Najpierw dane, potem agenci W panelu „Magazyn przyszłości” wielokrotnie wracał temat danych. „Zanim wdroży się skomplikowanych agentów, trzeba pomyśleć, gdzie zbierać dane, żeby ci agenci je zobaczyli” – mówił Przemysław Tytro, dyrektor generalny Tedmarku. Przemysław Świtacz z Movu Robotics radził inwestować w gromadzenie danych już teraz, zanim bezpowrotnie przepadną. Wojciech Nowak z Sente zwrócił uwagę na architekturę rozwiązań. „Model warto użyć do tego, żeby z procesu zrobić powtarzalny algorytm. Potem do wykonywania już go nie używamy, bo algorytm działa deterministycznie”. Taka architektura ogranicza ilość danych wysyłanych do chmury i koszty, które zdaniem panelistów będą rosnąć. AI wspiera decyzje, ale nie zastępuje doświadczenia Piotr Susz porównał modele językowe do lupy: mogą znacząco zwiększać możliwości osób, które potrafią logicznie analizować problemy, ale jednocześnie wzmacniają znaczenie krytycznej oceny wyników. Pokazał to warsztat Wojciecha Nowaka i Piotra Susza, podczas którego uczestnicy z pomocą agenta AI analizowali procesy magazynowe, identyfikowali obszary optymalizacji i szacowali potencjalne oszczędności. Szczególnie żywą dyskusję wywołała klasyfikacja ABC, jej konfiguracja i wpływ na efektywność magazynu. Różne doświadczenia uczestników pokazały, że nie istnieje jeden uniwersalny przepis na optymalizację: AI pomaga analizować scenariusze, ale o zasadności zmian decydują realia konkretnej firmy. Jeden proces na początek Z dnia płynie praktyczny wniosek. Wybrać jeden proces, przetestować na nim AI i sprawdzić efekty, a gdy coś się nie uda, wyciągnąć wnioski i próbować dalej. Z decyzją nie warto zwlekać, bo jak mówi Piotr Susz, w logistyce zawsze brakuje czasu. Doświadczenia z warsztatów pokazują zarazem, że interfejs konwersacyjny jest dopiero jedną z możliwości. Aby AI mogła realnie wspierać decyzje i procesy, potrzebuje niezawodnego systemu oraz aktualnych danych. W Teneum WMS architektura AI-native łączy te fundamenty z dalszym rozwojem funkcji opartych na sztucznej inteligencji. Organizatorem Warehouse Compass Day jest Sente, producent systemu Teneum WMS i Teneum ERP. Patronat medialny: Forsal, Logistics Manager, Logistyczny.com, Logistyka360, myERP.pl, logistyka.net, Trans Info.
Sente

Sztuczna inteligencja coraz mocniej wpływa na sposób funkcjonowania firm i instytucji publicznych, otwierając nowe możliwości, ale stawiając też pytania o koszty wdrożeń, bezpieczeństwo oraz kierunek cyfrowej transformacji. Jak wykorzystać potencjał nowych technologii w gospodarce i administracji? Na te pytania będą szukać odpowiedzi uczestnicy trzeciej edycji konferencji Symfonia Digital Day, która odbędzie się 5 listopada pod […]